Zapytanie nr 4317
Zapytanie nr 4317
do ministra sprawiedliwości
w sprawie postępowania upadłościowego prowadzonego wobec dłużnika - właściciela Drukarni ˝Gerges˝ - Zakładu Pracy Chronionej w Toruniu
W związku z interwencją skierowaną do mojego biura poselskiego proszę o przedstawienie stanowiska w sprawie prowadzonego postępowania upadłościowego wobec właściciela firmy - zakładu pracy chronionej - Drukarnia ˝Gerges˝ z siedzibą w Toruniu.
Po przeprowadzeniu wstępnego rozpoznania na podstawie dokumentów i rozmów powzięłam wiadomość, że postępowanie to budzi szereg istotnych wątpliwości nie tylko co do strony prawnej, ale przede wszystkim co do racjonalności decyzji, jakie w nim były podejmowane tak przez zarządcę, a następnie syndyka, jak przez sędziego komisarza.
Niezrozumiałe jest to, że pomimo zaspokojenia wierzytelności - stanowiących ułamek wartości masy upadłościowej - majątek jest nadal wyprzedawany i w chwili obecnej praktycznie już nie istnieje. Dodać należy, że został zbyty za - jak twierdzi interweniujący - rażąco niskie ceny.
Nadto, co szczególnie bulwersuje, właściciel majątku został pozbawiony w końcu nawet dachu nad głową i jest eksmitowany z domu, który zamieszkiwał, i pomimo zbycia nieruchomości stanowiących w pełni zabezpieczenie wszystkich zobowiązań nie ma prawa zamieszkać w ostatniej nieruchomości, która nie została zbyta. Finalnie sytuacja przedstawia się następująco: przy zobowiązaniach stanowiących 1/10 wartości majątku upadłego on sam znalazł się jako bezdomny ˝na ulicy˝.
Z prostego porównania kwot w dokumencie sporządzonym w dniu 26 maja 2009 r. wynika, że kwota stanowiąca sumę wszystkich wierzytelności wraz z kosztami postępowania upadłościowego i wynagrodzenia syndyka w wysokości 1 292 029,69 zł w zestawieniu z kwotą stanowiącą sumę uzyskanych ze sprzedaży środków w wysokości 1409 tys. zł (w rozbiciu 1325 tys. zł za jedną nieruchomość, z której uzyskana kwota sprzedaży już gwarantowała spłatę wszelkich zobowiązań dłużnika i 84 tys. zł za drugą nieruchomość) już na obecnym etapie pokrywa zobowiązania i nie jest konieczna kontynuacja likwidacji majątku.
Jednak kolejną licytację wyznaczono na dzień 29 czerca 2009 r.
Inny dokument (z dnia 22 czerwca 2009 r.) wskazuje na zobowiązania w wysokości 1 353 843,79 zł (w tym nienależny VAT w kwocie 120 tys. zł) i te także pokryła sprzedaż zajętej nieruchomości. Dlaczego syndyk nadal prowadzi wyprzedaż majątku upadłego, pozbawiając go reszty dorobku całego życia?
Uprzedzając argumenty, że Z. G. korzystał tylko w znikomym stopniu ze środków prawnych przysługujących mu w toku postępowania, należy wskazać, że u podłoża tych zaniechań leżały osobiste problemy, jakie dotknęły w tym okresie Z. G., tj. przewlekła choroba wymagająca leczenia szpitalnego, rozwód, śmierć matki, a także deklaracje syndyka w zakresie innego prowadzenia postępowania (pozostawienie nieruchomości w Lubiczu, a zaspokojenie wierzytelności poprzez sprzedaż majątku w Toruniu).
Podkreślić także należy, że brak aktywności upadłego nie zwalnia zarządcy, a następnie syndyka, a także sędziego komisarza jako osoby zaufania publicznego - zobowiązanych do podwyższonej staranności w działaniu - do racjonalnego prowadzenia upadłości, której celem jest zaspokojenie wierzycieli w jak najwyższym stopniu przy jednoczesnym poszanowaniu konstytucyjnych praw właściciela majątku do uzyskania w trakcie upadłości za przedmioty majątkowe, które są sprzedawane, ceny ekwiwalentnej, godziwej. Odstępstwa od tych zasad budzą szczególne potępienie społeczne, jako ˝żerowanie na nieszczęściu ludzkim˝.
Z uwagi na zarzuty interweniującego dotyczące rażącego zaniżenia zbywanych nieruchomości, a przede wszystkim z uwagi na liczne rozbieżności w dokumentach przekazywanych przez syndyka w postaci np.: różnych kwot wierzytelności i zadłużenia upadłego podanych przez tego samego syndyka, braku wykazania kwot za zbyte ruchomości, naliczenia podatku VAT (podlegającego wyłączeniu) - konieczne jest zweryfikowanie przez Ministerstwo Sprawiedliwości toczącego się postępowania upadłościowego.
Poniżej przedstawiam informacje, jakie zdołałam uzyskać w tej sprawie.
Na wniosek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Toruniu (wierzytelność ok. 200 tys. zł) Sąd Rejonowy w Toruniu XIII Wydział dla Spraw Upadłościowych i Naprawczych postanowieniem z dnia 23 kwietnia 2007 r. ogłosił upadłość dłużnika Z. G. prowadzącego działalność gospodarczą i właściciela firmy - zakład pracy chronionej - Drukarnia ˝Gerges˝ z siedzibą w Toruniu z możliwością zawarcia układu, jednocześnie pozbawiając zarządu własnego upadłego (właściciela) i ustanawiając zarządcę masy upadłości (przedsiębiorstwa).
Za wyborem prowadzenia postępowania upadłościowego w opcji układowej (sanacyjnej) przemawiało proste porównanie wielkości wierzytelności i majątku upadłego.
Zobowiązania upadłego na dzień ogłoszenia upadłości stanowiły kwotę ok. 800 tys. zł, łącznie z odsetkami za opóźnienie.
Majątek upadłego szacowany był na kwotę około 10 mln zł.
Zarządcą masy upadłości został ustanowiony pan Z. B. Wobec odsunięcia upadłego od prowadzenia zarządu przedsiębiorstwa wszelkie czynności związanie z prowadzeniem tej działalności przejął zarządca. Nadto zarządca zabronił właścicielowi jakiegokolwiek kontaktu z pracownikami, a nawet wejścia na teren swojego zakładu.
Upadły Z. G., mając na względzie możliwości zaspokojenia wierzycieli z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży części majątku (co przywróciłoby mu zarząd przedsiębiorstwem), przygotował korzystne programy zaspokojenia wierzycieli.
W dniu 24 maja 2007 r. złożył w sądzie propozycje układowe, które zakładały spłatę wierzytelności w ciągu roku od uprawomocnienia się postanowienia sądu zatwierdzającego układ. Redukcja wierzytelności nastąpić miała tylko o należne odsetki.
Układ sfinansowany byłby z bieżącej działalności gospodarczej prowadzonej przez upadłego oraz ze środków pochodzących ze sprzedaży części majątku upadłego niezwiązanego bezpośrednio z prowadzonym przedsiębiorstwem (niezabudowane działki gruntu położone w Lubiczu o wartości ok. 800 tys. zł). Układ ten był korzystny dla wierzycieli i miał szanse przyjęcia przez nich i zatwierdzenia przez sąd. Z chwilą przyjęcia układu przedsiębiorstwo wróciłoby do właściciela. Sąd musiałby stwierdzić ukończenie postępowania upadłościowego, a zarządca obowiązany byłby do wydania upadłemu przedsiębiorstwa.
Niespełna 3 miesiące po ogłoszeniu upadłości dłużnika (w czerwcu 2007 r.) i kilka tygodni po złożeniu propozycji układowych (ale jeszcze przed upływem terminu zgłaszania wierzytelności, co dawałoby podstawę do sporządzenia listy wierzytelności i odbycia zgromadzenia wierzycieli, którzy mieliby zadecydować, czy chcą zawrzeć układ z upadłym) zarządca złożył w sądzie wniosek o orzeczenie wobec upadłego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej na lat 10! Sąd Rejonowy w Toruniu postanowieniem z dnia 23 lipca 2007 r. orzekł wobec upadłego zakaz prowadzenia działalności gospodarczej!
Oznaczało to, że złożone propozycje układowe stały się bezprzedmiotowe, bowiem właściciel przedsiębiorstwa (upadły) utracił prawo podpisywania tego układu.
Po uzyskaniu orzeczenia zakazującego prowadzenia działalności gospodarczej przez upadłego - właściciela zarządca złożył wniosek o zmianę opcji prowadzenia postępowania upadłościowego z układowej na likwidacyjną, co zostało zaakceptowane przez sąd stosownym postanowieniem z dnia 8 października 2007 r.
Zarządca tym samym mógł kontynuować zarząd przedsiębiorstwa teraz już jako syndyk.
Pragnę zwrócić uwagę na podstawy prawne orzeczenia przez sąd wobec dłużnika zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. Zakaz ten sąd może orzec z przyczyn określonych w art. 373 i 374 Prawo upadłościowe i naprawcze. Przy orzekaniu zakazu sąd bierze pod uwagę stopień winy oraz skutki podejmowanych działań, w szczególności obniżenie wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa upadłego i rozmiar pokrzywdzenia wierzycieli. W niniejszej sprawie upadły, o ile nawet uchybił terminowi określonemu w art. 373 ust. 1 pkt 1, to był przeświadczony, że istnienie tak znacznego majątku skłania go do uzyskania spłacenia wierzytelności z działalności, ewentualnie sprzedaży części majątku, nie zaś zgłaszania wniosku o własną upadłość (porównaj wartość majątku ok. 10 mln do wielkości długu 800 tys.). Również po ogłoszeniu upadłości, będąc odsunięty od zarządu majątkiem, nie mógł działać na szkodę tego majątku i wierzycieli - nie ukrywał, nie niszczył i nie obciążał majątku, wykonywał wszystkie obowiązki, które na niego nakładała ustawa w związku z ogłoszeniem upadłości, a w szczególności wskazał i wydał zarządcy cały majątek, księgi handlowe, korespondencję, zawarte kontrakty itp.
Wydaje się więc, że nie istniała racjonalna podstawa do orzeczenia wobec właściciela zakazu prowadzenia przedsiębiorstwa oznaczająca likwidację przedsiębiorstwa i wszelkiego majątku pana G.
Bo czy za racjonalne należy uznać przesłanki działania zarządcy, a następnie syndyka, ewentualnie takie jak: niedopuszczenie do zawarcia układu może być po to, by już jako syndyk zająć się likwidacją masy stanowiącej znaczną wartość?
Czy miał tu znaczenie fakt, że wynagrodzenie zarządcy jest niewspółmiernie niższe niż wynagrodzenia syndyka, które jest zależne od wartości masy upadłości?
Należy zaznaczyć, że z wnioskiem o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej nie wystąpił żaden z wierzycieli, a zrobił to zarządca już po złożeniu przez upadłego propozycji układowych, jeszcze przed zwołaniem zgromadzenia wierzycieli, na którym wyraziliby swoje stanowisko co do zawarcia układu, a tym samym mogliby dać wyraz zaufania do osoby upadłego.
Podkreślenia wymaga fakt, iż zgodnie ze złożonymi propozycjami układowymi - w przypadku ich zaakceptowania przez wierzycieli - do chwili obecnej odzyskaliby oni swoje wierzytelności, gdyż minęły już ponad dwa lata od ogłoszenia upadłości i ponad półtora roku od zatwierdzenia przez sędziego komisarza listy wierzytelności. Wobec tego już w grudniu 2007 r. (a nawet wcześniej, gdyż w zasadzie nie było wierzytelności spornych) mogło odbyć się głosowanie nad układem, a w przypadku jego zawarcia wszyscy wierzyciele byliby już zaspokojeni. Nie bez znaczenia jest także to, że w zakładzie nadal pracowaliby dotychczas zatrudnieni tam pracownicy.
Po zmianie opcji prowadzenia postępowania upadłościowego na likwidacyjną syndyk przystąpił do likwidacji masy upadłości. Dokonano oszacowania majątku upadłego. Po wstępnej analizie operatów szacunkowych wydaje się, iż rzeczoznawca oparł szacunek na błędnych danych, gdyż między innymi - jak wskazuje interweniujący - zaniżył powierzchnie użytkowe budynków położonych w nieruchomości w Lubiczu oraz ich wartość.
W ocenie upadłego powołany przez sąd rzeczoznawca majątkowy, który wycenił majątek upadłego, dokonał tego oszacowania nieprawidłowo, bowiem zdaniem upadłego celowo zaniżył wartość tego majątku ponaddwukrotnie. Sama nieruchomość w Lubiczu Dolnym (8 km od Torunia), na którą składają się grunty o pow. 3 ha zabudowane kompleksem domów mieszkalno-rekreacyjnych oraz budynkiem hali o powierzchni użytkowej ponad 1200 m2, została wyceniona na niespełna 3 mln zł, a sprzedana za około 1300 tys. zł. Trzeba zaznaczyć, że nieruchomość położona jest w obrębie gminy Lubicz w odległości kilku kilometrów od Torunia przy ciągu komunikacyjnym i rzecze Drwęcy, w sąsiedztwie wielkich podmiejskich sypialni, co czyni ją atrakcyjną pod każdym względem. Należy podnieść, że kompleks rekreacyjno-mieszkalny w Lubiczu z powodzeniem może spełniać zadania ekskluzywnego hotelu. W części rekreacyjnej znajduje się dziewięć domów mieszkalnych, trzy bary letnie, piec do wypieku pizzy i prosiaków, grille, pięć komfortowo wyposażonych łazienek. Wszystkie domy są kompleksowo wyposażone w sprzęt AGD, RTV. Przy domach znajdują się tarasy i balkony, a każdy z nich posiada kominek i łazienkę w wysokim standardzie. Na posesji znajduje się staw rybny z pięknym mostem i molem oraz liczne oczka wodne, sztucznie utworzone potoki i wodospady. Całość otoczona jest urokliwym ogrodem z wybrukowanymi polbrukiem alejkami, licznymi oczkami wodnymi, sztucznie utworzonymi potokami i wodospadami. Cały teren był bardzo zadbany, obsadzony pięknymi kwiatami, drzewami i krzewami ozdobnymi.
W toku postępowania dłużnik zaobserwował szereg nieprawidłowości w działalności syndyka i sędziego komisarza. Przykładem może być zmiana już w toku posiedzenia sądu godzin licytacji nieruchomości, co spowodowało, że w pierwszej kolejności sprzedano nieruchomość o mniejszej wartości, a następnie nieruchomość o wartości większej, przy czym środki uzyskane ze sprzedaży nieruchomości większej wystarczą na zaspokojenie wszystkich wierzycieli oraz kosztów postępowania.
Zgodnie z art. 386 ust. 2 Prawa upadłościowego i naprawczego sąd stwierdza ukończenie postępowania upadłościowego, gdy w toku tego postępowania wszyscy wierzyciele zostali zaspokojeni. W postępowaniu upadłościowym prowadzonym w niniejszej sprawie syndyk zgromadził już środki pozwalające na zaspokojenie wierzytelności łącznie z odsetkami wszystkich wierzycieli, a także wszelkie koszty postępowania upadłościowego łącznie z wynagrodzeniem syndyka (tak wynika z dostarczonych przez niego dokumentów). Zatem zasadne byłoby sporządzenie planu podziału funduszów masy i wstrzymanie dalszej likwidacji składników masy. Jednak wnioski upadłego w tym zakresie są przez sędziego komisarza oddalane.
Mimo tego w dalszym ciągu prowadzona jest likwidacja pozostałych składników masy po cenach, które, wydaje się, że nie odpowiadają ich rzeczywistej wartości.
Dodatkowymi okolicznościami mogącymi budzić wątpliwości w czynnościach podejmowanych przez syndyka są różnice występujące w kosztach dotyczących postępowania upadłościowego, w zakresie kwot dotyczących aktualnych wierzytelności i zadłużenia Z. G. oraz kosztów postępowania upadłościowego, podanych w piśmie sporządzonym na polecenie syndyka dnia 26 maja 2009 r. przez główną księgową, a w piśmie sporządzonym w tym przedmiocie w trudnym do ustalenia terminie i przez nieokreślony podmiot w związku z brakiem podpisu i daty na owym dokumencie, który mimo to w toczącym się postępowaniu upadłościowym stanowi podstawę do przejmowania i zbywania pozostałego majątku upadłego.
Także koszty sporządzenia aktów notarialnych, jak zaznaczono we wspomnianym, niepodpisanym dokumencie, mają zostać pokryte z majątku upadłego podmiotu, co również może budzić sprzeciw, w sytuacji gdy to nabywca nieruchomości pokrywa wszelkie koszty związane z zawieraniem umowy notarialnej. Również ujęcie przez syndyka podatku VAT w kwocie 120 tys. zł (z aktu notarialnego wynika, że wysokość podatku VAT została ustalona na kwotę ok. 125 tys. zł), w sytuacji gdy podatek ten na mocy obowiązujących przepisów podlega wyłączeniu, a tym samym pomniejszenie kwoty przeznaczonej na zaspokojenie wierzycieli stoi w sprzeczności z prawem.
Kosztem masy nie może być podatek VAT od sprzedaży nieruchomości. Jeśli przyjąć by, iż wskazana przez syndyka kwota VAT-u pochodzi ze sprzedanych nieruchomości, to mam poważne wątpliwości co do tego, czy podatek ten został naliczony zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Zgodnie bowiem z art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. z 2004 r. Nr 54, poz. 535) w brzmieniu nadanym temu przepisowi przez nowelizację dokonaną ustawą z dnia 7 listopada 2008 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2008 r. Nr 209, poz. 1320) zwolnione od podatku są budynki, budowle lub ich części, z wyjątkiem tych, których zakup jest dokonywany w ramach pierwszego zasiedlenia lub przed nim oraz gdy pomiędzy pierwszym zasiedleniem a sprzedażą budynku, budowli lub ich części upłynął okres krótszy niż 2 lata. Z analizy składników majątkowych upadłego wynika, że w skład masy upadłości wchodziły budynki spełniające przesłanki wyłączenia spod obowiązku zapłaty podatku VAT.
W tym miejscu należy wskazać, iż zgodnie z art. 29 ust. 5 ustawy o podatku od towarów i usług przy sprzedaży nieruchomości zabudowanej opodatkowanie gruntów, na których posadowione są budynki, uzależnione jest od tego, czy opodatkowaniu podlegają te budynki.
W konsekwencji koszty masy powinny ulec obniżeniu co najmniej o kwotę 120 tys. zł stanowiącą ˝rzekomy˝ podatek VAT, który na podstawie wyżej cytowanych przepisów ustawy o podatku od towarów i usług nie powinien być w tej konkretnej sytuacji naliczany (opinia doradcy podatkowego - w załączeniu)*).
Na marginesie należy tylko dodać, że niezrozumiałe jest także to, że jak twierdzi upadły, nabywca jego nieruchomości jeszcze przed licytacją wielokrotnie podnosił, iż to on przejmie jego nieruchomość oraz że uzgodnił tę sprawę z syndykiem i przedyskutował wszelkie szczegóły nabycia nieruchomości. Natomiast kwestia spłaty zadłużenia nie ma dla syndyka żadnego znaczenia.
Panie Ministrze, odnosząc się do powyższego, kieruję do Pana zapytanie:
Czy Sąd Rejonowy w Toruniu, na wniosek zarządcy, zasadnie orzekł zakaz prowadzenia działalności gospodarczej wobec podmiotu, którego wartość masy majątkowej wynosiła ok. 10 mln zł na skutek zadłużenia wynoszącego ok. 800 tys. zł?
Czy tego typu postępowanie to zwyczajna procedura toruńskiego wymiaru sprawiedliwości podczas prowadzenia spraw upadłościowych?
Czy niesłuszne, a wręcz wskazane byłoby dokonanie sprawdzenia poprawności wykonania operatu szacunkowego dotyczącego nieruchomości objętych czynnościami egzekucyjnymi?
W związku z objęciem nadzorem prowadzonego postępowania proszę o szczegółowe zweryfikowanie dokumentów znajdujących się w aktach sprawy, w tym nadesłanych przez sąd w Toruniu, m.in. w zakresie: różnych kwot wierzytelności i zadłużenia upadłego podanych przez tego samego syndyka, naliczenia podatku VAT, obciążenia masę majątkową dłużnika opłatami notarialnymi, braku wykazu kwot uzyskanych ze sprzedaży ruchomości i z czynszów najmu poszczególnych nieruchomości, a także innych pozostających w sprzeczności w stosunku do prawidłowego toku postępowania upadłościowego, a ujawnionych podczas czynności weryfikacyjnych, spraw.
Z poważaniem
Poseł Lidia Staroń
Olsztyn, dnia 24 czerwca 2009 r.