3 kadencja, 64 posiedzenie, 1 dzień (17.11.1999)

3 punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym (druk nr 1433).


Poseł Wiesław Woda:

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zabierając głos w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego w sprawie zmiany ustawy Prawo o ruchu drogowym, chcę już na wstępie stwierdzić, że dawno nie czytałem takiego bubla legislacyjnego przygotowanego przez rząd. Podobna jest opinia sejmowego Biura Studiów i Ekspertyz. Już sam tytuł wskazuje na nowelizację jednej ustawy, tymczasem nowelizacja dotyczy kilku ustaw.

Ustawa Prawo o ruchu drogowym powinna być szczególnie starannie przygotowana. Powinna być stabilna i powszechnie zrozumiała, gdyż posługują się nią niemal wszyscy obywatele, od dzieci w wieku przedszkolnym poczynając, na cudzoziemcach, nieznających języka polskiego, a poruszających się po naszych drogach, kończąc. Nie powinna być często zmieniana, gdyż to nie sprzyja jej znajomości, a tymczasem ustawa z 20 czerwca 1997 r. była już cztery razy nowelizowana. Dziś rozpatrujemy piątą, proponowaną przez rząd zmianę, a jest już zapowiedź kolejnej zmiany, również przygotowanej przez rząd, a dotyczącej m.in. ograniczenia prędkości na terenie zabudowanym. Pytam, panie ministrze: Dlaczego rząd nie przedstawia całościowych zmian, jeśli takie są potrzebne? Złe i niestabilne przepisy Prawa o ruchu drogowym są przyczyną wielu dramatów, jakie się rozgrywają na polskich drogach.

Tym razem zmiany mają dotyczyć przede wszystkim art. 80 i 99. Oto bowiem w art. 152 obowiązującej jeszcze ustawy ustawodawca przyjął, że wspomniane artykuły, dotyczące tworzenia centralnych ewidencji pojazdów oraz osób posiadających uprawnienia do kierowania pojazdami, wchodzą w życie z dniem 1 lipca 1998 r. Warto nadmienić, że pierwotnie ustawowo określony termin już raz przesunięto. Nowe akty wykonawcze do ustawy miały wejść w życie najpóźniej w dniu 1 lipca 1999 r. Ustawodawca uwzględnił 18-miesięczny okres na przygotowanie obu systemów ewidencji i rozpoczęcia ich wdrażania. Nie było to więc, panie pośle Dąbrowski, 6 miesięcy, jak pan to skrupulatnie wyliczył.

Upłynęło blisko 2,5 roku, a minister administracji i spraw wewnętrznych nawet nie wydał stosownych rozporządzeń. Minister mechanik miał przecież ważniejsze problemy związane z lustracją własnej osoby, konfliktami w gronie kierownictwa resortu. Tak więc centralny rejestr pojazdów nie powstał, rośnie liczba kradzionych samochodów, spada wykrywalność sprawców tych kradzieży, a w tym czasie wiceminister zajmuje się rozbijaniem kasy pancernej w GROM-ie, po czym odwołuje swoje, że tak powiem, zarzuty. Taki jest obraz pracy kierownictwa resortu destabilizującego struktury państwowe.

W projekcie ustawy nowy art. 80 określa wszystkie szczegóły, które winien zawierać centralny rejestr pojazdów. Dane zawarte w ewidencji pojazdów mogą być udostępniane na pisemny umotywowany wniosek odpłatnie. Niektórym organom państwowym dane zawarte w ewidencji mogą być udostępniane za pomocą teletransmisji bez stosownego wniosku, nieodpłatnie. I słusznie. Niezrozumiałe jest, dlaczego o nieodpłatnym udostępnieniu danych samorządom ma dopiero zadecydować minister administracji. To przecież starosta powiatu prowadzi rejestrację pojazdów i powinien mieć ustawowo zagwarantowane prawo do nieodpłatnego korzystania z ewidencji.

Nowy przepis stanowi, że opłaty pobrane za udostępnienie danych stanowią przychód środków specjalnych będących w dyspozycji ministra i są przeznaczone na inwestycje związane z rozwojem i eksploatacją bazy technicznej. Tak więc minister chce utworzyć taki minibudżet, który będzie wymagał oczywiście etatów i generował dodatkowe koszty. Czy nie byłoby prościej, by na wniosku o udostępnienie danych po prostu przykleić znaczek opłaty skarbowej bądź na konto urzędu skarbowego wnieść stosowną opłatę.

Zdaniem mojego klubu zupełnie nieuzasadniona jest propozycja dodania art. 80a, przewidująca, że również minister obrony narodowej, szef UOP oraz minister spraw wewnętrznych prowadzą dla swoich pojazdów odrębną ewidencję. Tak więc do końca 2003 r. prowadzone byłyby 4 centralne rejestry oraz 16 wojewódzkich. Łącznie byłoby to 20 rejestrów. Nie przemawia do mnie również stwierdzenie z uzasadnienia, że powyższe uregulowania mają na celu ograniczenie rodzaju i liczby podmiotów, które miałyby dostęp do danych o pojazdach wykorzystywanych do czynności operacyjno-rozpoznawczych. Nic prostszego niż zastrzeżenie, że informacje o niektórych pojazdach mogą być udostępniane selektywnie. Propozycja tworzenia 4 odrębnych rejestrów pojazdów świadczy jak gdyby o braku zaufania ministra administracji do swojego urzędu, skoro obawia się, że stamtąd będą wyciekać informacje.

Druga istotna zmiana dotyczy art. 99, który przewiduje utworzenie centralnej ewidencji osób posiadających uprawnienia do kierowania pojazdami. Podobnie jak z poprzednim rejestrem niewiele zrobiono w tej sprawie. O rażących zaniedbaniach w sprawie wydawania praw jazdy i prowadzenia ich rejestru świadczy i to, że osobom, które pomyślnie zdały egzamin państwowy, prawo jazdy w niektórych powiatach jest wydawane nawet po upływie 3 miesięcy. Bardzo kłopotliwa jest sytuacja osób zawodowo kierujących pojazdami, które dokument ten zgubiły, lub jeśli uległ on zniszczeniu. Pozbawione są one wtedy możliwości wykonywania zawodu nawet przez kilka miesięcy, gdyż nie wystawia się dokumentów tymczasowych. Okres wyczekiwania na nowe prawo jazdy, zamiast się skracać, wydłuża się, a przecież to kosztuje kilkadziesiąt zł.

Podobnie jak z rejestrem pojazdów również korzystanie z ewidencji osób uprawnionych do kierowania pojazdami ma być odpłatne, z pewnymi wyjątkami, a środki finansowe uzyskane za udostępnienie mają stanowić przychód środków specjalnych będących w dyspozycji ministra administracji. Kolejny minibudżet. Propozycja ta sprzyja, o czym już wspomniałem, rozwojowi administracji centralnej, która miała przecież ulec redukcji w wyniku reformy administracyjnej.

W art. 2 ust. 1 proponuje się przywrócić uprawnienia wojewodów do prowadzenia ewidencji pojazdów na podstawie dotychczasowych, lecz już nieobowiązujących od lipca przepisów do dnia 31 grudnia 2003 r. Zaistniała sytuacja, że w uchwalonej prawdopodobnie już w przyszłym roku ustawie Sejm będzie musiał się zgodzić, aby jeden z artykułów wszedł w życie z dniem ogłoszenia z mocą od dnia 1 lipca 1999 r. Tak więc wojewodowie 16 nowych województw muszą przejąć ewidencję pojazdów z 33 zlikwidowanych województw, założyć nową ewidencję, by ją sukcesywnie przekazywać w ciągu 4 lat do ministra administracji i spraw wewnętrznych.

Od czerwca przyszłego roku będzie obowiązywał nowy wzór tablic rejestracyjnych i wydawane będą dowody rejestracyjne według nowych wzorów. Wprowadzenie nowych tablic winno być zsynchronizowane z tworzeniem centralnego rejestru; ograniczałoby to bałagan, a przede wszystkim znacząco zmniejszyło koszty. W uzasadnieniu napisano, że stosowna zmiana i wprowadzenie centralnego rejestru pojazdów to 150 mln zł. Pytam zatem, co się stało ze środkami zadysponowanymi na ten cel w roku bieżącym, skoro rejestr nie powstał.

Tak więc niedowład organizacyjny i brak kompetencji urzędników w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji sprawiły, że jednego centralnego rejestru pojazdów nie ma, nie ma również rejestru osób uprawnionych do prowadzenia pojazdów i pewnie jeszcze długo nie będzie. Mam przed sobą wystąpienie Związku Powiatów Polskich, w którym starostowie powiatów niezwykle krytycznie odnoszą się do istniejącego stanu rzeczy.

Przedstawiony projekt ustawy ma charakter koła ratunkowego dla rządu - tak pisze na ten temat również ekspert w swojej opinii.

Mój klub dostrzega potrzebę naprawienia tych nieprawidłowości, nie chce jednak uczestniczyć w tworzeniu złego prawa. Dlatego składam w imieniu mojego klubu wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu.

Jeśli Sejm tego wniosku nie przyjmie, to wnoszę o skierowanie projektu również do Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych i mam nadzieję, że tam uda się napisać po prostu lepszy projekt ustawy. Dziękuję. (Oklaski)